Zasłanianie grzejników długimi firankami, wietrzenie mieszkania przy uchylonym oknie i otwieranie okien zamiast przykręcenia kaloryfera to nawyki, które wiele z nas wykonuje bez zastanowienia. Każdy z nich może jednak prowadzić do wyraźnie wyższych rachunków za ogrzewanie, bo ciepło ucieka tam, gdzie nie powinno.

Przypomnijmy o tym w ramach piątej edycji kampanii «Stopień mniej znaczy więcej», inicjowanej przez Veolię. Jej celem jest zachęcenie do domowego audytu, czyli spokojnego przyjrzenia się temu, jak w naszym domu działa ogrzewanie i gdzie tracimy energię. Wbrew pozorom nie wymaga to rezygnacji z komfortu cieplnego, a jedynie kilku zmian w codziennych przyzwyczajeniach. Kampania przypomina, że większość tych działań nie kosztuje nic, a efekty widać zwykle już w rachunkach z kolejnego miesiąca.

Pierwszym z najczęstszych błędów jest zasłanianie grzejników. Długie firany czy zasłony opadające przed kaloryferem tworzą barierę, która zatrzymuje ciepło przy grzejniku zamiast pozwolić mu swobodnie rozchodzić się po pomieszczeniu. Efekt jest prosty: urządzenie pracuje mocniej, a w pokoju i tak jest chłodniej. Warto sprawdzić, czy za zasłonami nie ma właśnie takiego układu, i w razie potrzeby odsunąć tekstylia od grzejnika, tak aby między nimi a kaloryferem zostało wolne miejsce.

Kolejna sprawa to wietrzenie. Pozostawienie okna uchylonego na dłużej, zwłaszcza zimą, sprawia, że ciepłe powietrze z mieszkania wymienia się z zimnym z zewnątrz, a ogrzewanie musi nadrabiać stratę. Skuteczniejsze bywa krótkie, intensywne wietrzenie przy całkowicie otwartych oknach, po którym okno wraca do zamknięcia. Powietrze odświeża się szybko, a ściany i meble nie wychładzają się nadmiernie, więc po chwili nie trzeba ponownie podkręcać ogrzewania.

Wreszcie, być może najbardziej zaskakujący nawyk: otwieranie okna w pokoju zamiast przykręcenia grzejnika. Jeśli temperatura w pomieszczeniu jest za wysoka, lepiej zmniejszyć nastawę na kaloryferze i wywietrzyć krótko, niż ogrzewać ulicę. Regulacja termostatyczna pozwala utrzymać stabilną temperaturę bez zbędnego zużycia energii, a jednocześnie chroni przed nagłymi zmianami, które najbardziej męczą domowników.

Jak zaznacza kampania, poza zmianą nawyków warto też zwrócić uwagę na szczelność okien i drzwi oraz na to, czy kaloryfery są odpowietrzone i swobodnie oddają ciepło. Zimne miejsca przy podłodze lub gorące strefy tylko przy zaworze mogą być sygnałem, że układ wymaga przeglądu. Domowy audyt to właśnie taki spokojny przegląd, który pozwala zdecydować, co warto poprawić w pierwszej kolejności. Nie każda zmiana wymaga wydatków, a wiele z nich zajmuje tylko kilka minut dziennie.

Warto pamiętać, że przyzwyczajenia domowników często mają większy wpływ na rachunki niż sama instalacja. Dlatego najlepiej zacząć od prostych kroków: sprawdzić, co stoi przy grzejnikach, ustalić z domownikami zasady wietrzenia i zanotować, jak zmienia się temperatura w ciągu dnia. Taki domowy audyt nie wymaga specjalistycznego sprzętu, a pozwala spojrzeć na własne mieszkanie z dystansu i wybrać rozwiązania dopasowane do rytmu życia.

3Wyświetlenia

Autor

Zdrowie i relacje

Joanna Lis — zdrowie i relacje, Jej Tempo.