Z randkowaniem jest trochę jak z gotowaniem — każdy ma na nie własny przepis. Jedni po rozstaniu potrzebują czasu, by poukładać myśli, inni wolą od razu wrócić do świata flirtu, rozmów i nowych znajomości. Nie ma jednej właściwej recepty, ale pojawiają się trendy, które podpowiadają, jak podejść do randkowania nieco inaczej. Jednym z nich jest «oystering» — sposób na otwarcie się na nowe możliwości bez presji.

Nazwa trendu nawiązuje do ostryg — produktu, który kojarzy się z luksusem, ale też z odkrywaniem nowych smaków. W randkowaniu «oystering» oznacza podejście, w którym nie chodzi o szybkie znalezienie partnera, lecz o świadome otwieranie się na nowe doświadczenia, rozmowy i spotkania. To filozofia randkowania, która stawia na ciekawość drugiego człowieka i własną gotowość, a nie na wynik w postaci związku.

Dla wielu osób po rozstaniu to właśnie presja — «muszę kogoś poznać», «wypada już być z kimś» — jest tym, co najbardziej blokuje. «Oystering» zdejmuje tę presję. Zamiast traktować każde spotkanie jak egzamin, po którym trzeba podjąć decyzję o wspólnej przyszłości, pozwala potraktować je jako okazję do poznania kogoś nowego, spędzenia miło czasu i sprawdzenia, czego tak naprawdę chcemy.

To podejście wpisuje się w szerszy trend świadomego randkowania, który od kilku lat zyskuje na popularności. Coraz więcej osób — zwłaszcza po dłuższych związkach — nie chce wchodzić w kolejną relację z dnia na dzień. Chce najpierw odbudować kontakt ze sobą, zrozumieć swoje potrzeby i nauczyć się cieszyć własnym towarzystwem. «Oystering» nie wyklucza miłości, ale nie stawia jej jako celu samego w sobie.

W praktyce «oystering» może wyglądać bardzo różnie. Dla jednej osoby będzie to zapisanie się na kurs, na który od dawna chciała chodzić, i poznanie tam ludzi o podobnych zainteresowaniach. Dla innej — wyjście na randkę bez oczekiwań, z ciekawością, co przyniesie. Jeszcze dla kogoś — powrót do rozmów z ludźmi, z którymi kontakt się urwał, i sprawdzenie, czy jest w tym coś więcej. Ważne jest jedno: decyzja o tempie i kierunku należy do nas.

Warto podkreślić, że «oystering» nie jest metodą na unikanie bliskości. To raczej sposób na to, by nie wchodzić w nową relację z desperacji, lęku przed samotnością czy presji otoczenia. Osoba, która otwiera się na nowe możliwości bez parcia na wynik, ma większą szansę na poznanie kogoś, kto naprawdę do niej pasuje — albo na odkrycie, że na razie najlepiej czuje się sama ze sobą.

Nie ma jednej właściwej recepty na randkowanie po rozstaniu. Jedni potrzebują czasu, inni od razu chcą działać. «Oystering» to propozycja dla tych, które chcą otworzyć się na nowe, ale nie chcą, by robiły to pod presją. To zaproszenie do randkowania we własnym tempie — z ciekawością, spokojem i szacunkiem do siebie.

2Wyświetlenia

Autor

Zdrowie i relacje

Joanna Lis — zdrowie i relacje, Jej Tempo.