Współczesne związki coraz częściej przypominają pole minowe — nie z powodu dramatycznych konfliktów, ale dlatego, że partnera nieustannie skanujemy w poszukiwaniu „czerwonych flag”. Tak o pułapkach dzisiejszej miłości mówi reporterka i pisarka Agnieszka Sztyler-Turovsky, autorka książki „Miłość i inne obsesje”, w programie „Miłość” prowadzonym przez Anię Dec.
Sztyler-Turovsky zwraca uwagę, że w dobie aplikacji randkowych i poradników z Instagrama relacje stały się przestrzenią, w której trudno kochać bez lęku i obsesji. Zamiast budować bliskość, często nieustannie analizujemy zachowania drugiej osoby, szukając sygnałów ostrzegawczych. To mechanizm, który zamiast dawać poczucie bezpieczeństwa, napędza niepokój i dystans.
Autorka opisuje zjawisko „haju dopaminowego” — stanu, w którym randkowanie dostarcza silnych emocji porównywalnych z uzależnieniem. Kolejne dopasowania, wiadomości i spotkania stają się źródłem krótkotrwałej przyjemności, ale utrudniają zaangażowanie i cierpliwe budowanie trwałej więzi. W efekcie łatwo pomylić ekscytację z miłością, a rozczarowanie traktować jak porażkę, którą trzeba szybko wymazać z pamięci.
W tle tych trudności pojawia się „cień ojca” — jak określa to Sztyler-Turovsky — czyli wzorce wyniesione z domu rodzinnego, które wpływają na to, jak wybieramy partnerów i jak reagujemy na konflikty. Nieprzepracowane doświadczenia z dzieciństwa mogą sprawiać, że w dorosłym związku odtwarzamy znane schematy, nawet jeśli nam nie służą. Świadomość tych mechanizmów to pierwszy krok, by przerwać ich powtarzanie.
Autorka zwraca też uwagę na kulturę unikania bólu, która każe nam uciekać od trudnych emocji zamiast je przeżywać. Zamiast rozmowy i pracy nad relacją, coraz częściej wybieramy rozwiązania zastępcze — na przykład lifting zamiast rozwodu, czyli działania, które mają poprawić wizerunek lub samopoczucie, ale nie rozwiązują prawdziwego problemu w związku. To sygnał, że boimy się konfrontacji z tym, co boli, i wolimy szybkie, powierzchowne rozwiązania.
Zdaniem Sztyler-Turovsky nie chodzi o to, by rezygnować z randkowania czy dbać o siebie mniej. Chodzi o to, by odzyskać uważność i odwagę do budowania bliskości bez ciągłego skanowania drugiej osoby. Warto zadawać sobie pytanie, czy nasze lęki wynikają z realnego zagrożenia, czy z dawnych doświadczeń i presji, którą narzuca nam kultura szybkich rozwiązań.
Rozmowa w programie „Miłość” pokazuje, że współczesne relacje wymagają nie tylko szczęścia, ale też świadomej pracy nad sobą i umiejętności rozmowy o trudnych emocjach. Bez tego nawet najlepiej dopasowana para może utknąć w pułapce oczekiwań, lęku i nieustannego poszukiwania „czerwonych flag”, zamiast cieszyć się tym, co łączy.
3