Zdrowa relacja nie zaczyna się od potrzeby naprawienia drugiej osoby, lecz od poczucia własnej pełni — przekonuje psycholog Sylwia Królikowska w rozmowie z Anną Dec w cyklu «Miłość». Jej zdaniem to właśnie brak tej pełni sprawia, że tak często wchodzimy w rolę ratownika partnera, a potem czujemy się rozczarowani.

Kiedy relacja nas rozczarowuje, zamiast skupiać się na wadach drugiej strony, warto zadać sobie jedno konkretne pytanie: co we mnie samym wymaga pracy? To odwrócenie perspektywy pozwala przerwać błędne koło wzajemnych pretensji i zamiast tego przyjrzeć się własnym potrzebom oraz granicom. Jak podkreśla psycholożka, dopiero z takiej uważności może narodzić się prawdziwa bliskość, a nie kolejna próba naprawiania kogoś na siłę.

Rola ratownika to jedna z najczęstszych pułapek w związkach. Polega na tym, że jedna osoba bierze na siebie odpowiedzialność za emocje, problemy i decyzje drugiej, wierząc, że dzięki temu związek przetrwa. Tymczasem taka dynamika prowadzi do zmęczenia, frustracji i wzajemnych oskarżeń. Ratownik szybko staje się ofiarą własnych wyrzeczeń, a partner — wiecznym dłużnikiem, który nigdy nie dorasta.

Jak rozpoznać dojrzałego kandydata do związku? Królikowska zwraca uwagę na cechy, które świadczą o gotowości do partnerskiej relacji. To między innymi umiejętność brania odpowiedzialności za własne słowa i czyny, szacunek dla granic drugiej osoby oraz zdolność do szczerej rozmowy bez uciekania w manipulację czy ciszę. Dojrzały partner nie oczekuje, że ktoś go uratuje — sam chce budować wspólną przestrzeń, w której obie strony mogą się rozwijać.

Właśnie wzajemny rozwój, a nie jedynie istnienie obok siebie, jest według psycholożki miarą zdrowego związku. Dwie osoby, które czują się pełne i świadome siebie, mogą wspierać się w dążeniu do celów, zamiast nieustannie gasić własne lęki kosztem drugiej strony. Taka relacja nie polega na ciągłym ratowaniu, lecz na towarzyszeniu sobie w drodze — z ciekawością i zaufaniem.

Rozmowa w cyklu «Miłość» pokazuje, że rozczarowanie związkiem nie musi oznaczać końca. Często jest sygnałem, że czas przyjrzeć się sobie i swoim oczekiwaniom. Zamiast pytać «co jest z nim nie tak?», warto zapytać «czego ja potrzebuję i co mogę zmienić?». To pytanie nie tylko chroni przed rolą ratownika, ale też otwiera drogę do dojrzalszej, bardziej świadomej miłości.

3Wyświetlenia

Autor

Dom i kuchnia

Ewa Sikora — dom i kuchnia, Jej Tempo.