Dzieci z rodzin o niższych dochodach, które uczęszczały do publicznego przedszkola w wieku czterech lat, osiągają lepsze oceny oraz wyższe wyniki z czytania i matematyki w trzeciej klasie niż ich rówieśnicy objęci opieką w placówkach prywatnych lub domowych — wynika z nowego badania obejmującego blisko 28 tysięcy dzieci z hrabstwa Miami-Dade na Florydzie.

Badacze porównali trzy formy wczesnej opieki: publiczne przedszkola, placówki prywatne oraz opiekę domową. Wyniki były wyraźnie korzystniejsze dla dzieci, które trafiły do publicznego przedszkola. Co istotne, autorzy badania uwzględnili w analizie wcześniejsze umiejętności poznawcze dzieci w wieku czterech lat, a także rasę, płeć i status materialny rodziny. Dzięki temu różnice w wynikach nie wynikały wyłącznie z tego, że do publicznych placówek trafiały dzieci z większymi zdolnościami.

Badanie miało charakter obserwacyjny, co oznacza, że wykazało związek między rodzajem opieki a wynikami w szkole, ale nie dowodzi bezpośrednio, że to publiczne przedszkole było jego przyczyną. Autorzy wskazują jednak na możliwe wyjaśnienie: publiczne przedszkola były jedynym z badanych środowisk, w którym wymagano od nauczycieli wykształcenia wyższego.

«Mieli lepsze wykształcenie i prawdopodobnie lepszych nauczycieli» — powiedział Charles Bleiker, profesor nadzwyczajny na Florida International University i współautor badania. «To naprawdę sprawdza tezę, że lepiej wyszkoleni nauczyciele lub lepsze programy nauczania faktycznie pomagają tym dzieciom. Krytycy często mówią, że nauczyciele nie potrzebują wysokiego wykształcenia, aby uczyć małe dzieci. Nasze dane mówią coś przeciwnego».

Bleiker zwrócił też uwagę na przygotowanie nauczycieli publicznych przedszkoli w zakresie psychologii rozwojowej i zarządzania klasą. Jego zdaniem umiejętność utrzymania dyscypliny i skupienia w grupie przekłada się na efektywniejszą naukę. «To robi ogromną różnicę, jeśli jesteś przeszkolony» — dodał. «Początkujący nauczyciele bez formalnego przygotowania mają większe trudności. Niektóre z tych placówek to małe, rodzinne firmy zatrudniające osoby bez pełnych kwalifikacji».

Autorzy badania nie twierdzą, że prywatne i domowe placówki są złe. Wskazują raczej, że różnica w wynikach może wynikać z jakości kadry i programu nauczania. Wiele osób prowadzących małe punkty opieki robi, co może, ale nie zawsze ma dostęp do szkoleń i wsparcia, jakie oferuje system publiczny.

Badanie z Miami-Dade wpisuje się w szerszą dyskusję o tym, co najbardziej pomaga dzieciom w pierwszych latach nauki. Wcześniejsze badania, m.in. z Montrealu, pokazywały, że uwagę i umiejętności społeczne chłopców w wieku 5–6 lat można powiązać z ich późniejszymi zarobkami. Kanadyjscy badacze mogli to sprawdzić, bo mieli dostęp do danych podatkowych, co w Stanach Zjednoczonych byłoby trudniejsze. Ograniczyli się do chłopców, bo takie były granty i zainteresowanie badaczy — chodziło o zrozumienie rozwoju przestępczości wśród nieletnich, a to chłopcy są bardziej narażeni.

Nowe badanie nie odpowiada na wszystkie pytania. Nie wiadomo na przykład, jak długo utrzymują się różnice w wynikach i czy przekładają się na późniejsze sukcesy. Autorzy podkreślają jednak, że skala obserwacji — tysiące dzieci śledzonych przez kilka lat — daje podstawy do poważnego traktowania wniosków. Dla rodziców to kolejna wskazówka, że jakość opieki i przygotowanie nauczycieli mają znaczenie już na starcie edukacji.

3Wyświetlenia

Autor

Zdrowie i relacje

Joanna Lis — zdrowie i relacje, Jej Tempo.