Kontakt wzrokowy i uśmiech to najczęściej wymieniane oznaki kłamstwa, ale badania nie potwierdzają ich skuteczności. Psycholożka Leanne ten Brinke, autorka książki o osobowościach „ciemnych”, mówiła o tym w podcaście Diary of a CEO. Jak podkreśliła, ludzie rozpoznają kłamstwo średnio z dokładnością około 54 procent, czyli niewiele lepiej niż losowo. W praktyce oznacza to, że większość z nas przecenia własne możliwości w tej dziedzinie.
Ten Brinke bada cechy takie jak narcyzm, makiawelizm i psychopatia. Psychopatia nie jest stanem zero-jedynkowym, lecz spektrum cech, do których należą powierzchowny czar, impulsywność, brak wyrzutów sumienia, skłonność do manipulacji i poczucie wyższości. Osoby o takich cechach często kłamią, by uniknąć kłopotów, postawić na swoim albo zdeprecjonować kogoś innego. Dlatego warto wiedzieć, jak odróżnić prawdę od fikcji, zamiast opierać się na mitach.
Najpopularniejszy z tych mitów dotyczy wzroku. „Ludzie przywiązują ogromną wagę do mowy ciała, zwłaszcza do unikania kontaktu wzrokowego” — mówiła ten Brinke. Na całym świecie, gdy zapytać o główny sygnał kłamstwa, respondenci wskazują właśnie „podejrzane” spojrzenie. Tymczasem, jak zaznaczyła badaczka, nie ma badań, które by to potwierdzały. Podobnie jest z uśmiechem. Rozróżnienie na uśmiech Duchenne’a, angażujący mięśnie wokół oczu, i uśmiech „grzecznościowy”, obejmujący tylko kąciki ust, bywa traktowane jako test szczerości. Taki uśmiech może jednak pojawić się z powodów towarzyskich, bez złych intencji.
Co zatem działa? Zdaniem ten Brinke jednym z wiarygodnych sygnałów jest „widoczny wysiłek poznawczy”. Osoba, która kłamie, może częściej używać wypełniaczy typu „yyy”, „eee”, marszczyć brwi i sprawiać wrażenie, jakby dopiero układała historię. To nie jest nos Pinokia, ale takie zachowania są konsekwentnie powiązane z oszustwem. Równie ważne jest to, jak zadajemy pytania. Zamiast pytań zamkniętych, na które można odpowiedzieć „tak” lub „nie”, lepiej prosić o rozwinięcie i więcej szczegółów.
„Najbardziej spójny efekt, który odróżnia osoby mówiące prawdę od kłamiących, to ilość podawanych szczegółów” — powiedziała ten Brinke. Osoby, które częściowo zmyślają, często skupiają się na wątkach pobocznych i nieistotnych dla sprawy. Łatwiej im wtedy brzmieć wiarygodnie, bo opierają się na elementach zgodnych z rzeczywistością. Kiedy jednak dopytać o kluczowe fakty, nie potrafią podać wielu sprawdzalnych informacji. Dlatego proste pytanie „na ile to, co pani mówi, można zweryfikować?” bywa skuteczniejszą strategią niż wypatrywanie nerwowego spojrzenia czy wymuszonego uśmiechu.
Dla czytelniczek to praktyczna wskazówka nie tylko w pracy, ale też w relacjach. Zamiast oceniać rozmówcę po jednym geście, warto słuchać, ile konkretu kryje się w jego opowieści, i spokojnie dopytywać o szczegóły. Ten Brinke nie obiecuje, że dzięki temu złapiemy każde kłamstwo, ale pokazuje, że rezygnacja z mitów na rzecz uważnego słuchania daje realnie lepsze rezultaty.
2