Jesienna moda nie musi oznaczać wyłącznie beżu, czerni i klasycznej szarości. W tym sezonie warto spojrzeć na paletę barw odważniej i zestawiać ze sobą odcienie, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się nieoczywiste, ale w praktyce tworzą wyjątkowo stylowe duety. Oliwkowa zieleń z burgundem, czekoladowy brąz z błękitem czy śliwka z mysią szarością nadają codziennym stylizacjom głębi, a przy tym nie wymagają rewolucji w szafie.

Pierwsze z proponowanych połączeń to oliwkowa zieleń i burgund. Stonowana, nieco surowa, inspirowana naturą zieleń nabiera w tym sezonie głębi za sprawą szlachetnego burgundu, który dodaje całości wieczorowego szyku. Zamiast zestawiać klasyczny oliwkowy sweter z wełnianym płaszczem w odcieniu bordo, warto postawić na warstwy o różnorodnych fakturach — zielona marynarka, bordowa skóra i zamsz sprawdzą się w tym doskonale.

Drugi duet to czekoladowy brąz i baby blue. Ciepło czekoladowego brązu zostaje w nim zbalansowane chłodem delikatnego błękitu. To połączenie, które łączy klasykę z lekkością i sprawia, że nawet cięższe jesienne tkaniny nabierają świeżości. Wystarczą kołnierzyk i mankiety koszuli wystające spod ulubionego swetra, aby z pozoru zwykła stylizacja zyskała trójwymiarowość i wyjątkowy charakter.

Trzecia propozycja to głęboka zieleń i błękit. Baby blue, czyli jasny, niemal pastelowy odcień błękitu, świetnie sprawdza się także w kompozycji ze zgniłą zielenią, która w tym sezonie cieszy się rosnącą popularnością i odsuwa klasyczny odcień khaki na drugi plan. Kurtka z zielonej skóry, sztruksowe spodnie w zbliżonym kolorze, a do tego nonszalancko rozpięta koszula w kolorze błękitnego nieba to przepis na wyjątkowy, jesienny look w wersji edgy.

Czwarte zestawienie to czekoladowy brąz i oliwka. Są połączenia, które nie potrzebują mocnych kontrastów, by przyciągać uwagę, i te dwie barwy należą właśnie do tej kategorii. Obie mają naturalny, ziemisty charakter, dlatego doskonale ze sobą współgrają. Sekret udanego looku tkwi tu przede wszystkim w różnicowaniu faktur — spódnica z gładkiej satyny, puchaty sweter z dodatkiem moheru i skórzany połysk to trio idealne.

Piąta propozycja to burgund i róż, czyli najsłodsze i najbardziej deserowe połączenie. Ten duet perfekcyjnie przełamuje stereotyp, że jesienna garderoba powinna być stonowana, klasyczna i zachowawcza. Bardzo łatwo go skomponować, bo niezależnie od tego, jaki odcień bordo czy różu wybierzemy, i tak będą do siebie pasowały, ponieważ są to kolory pochodne. Pudrowy róż i ciemny burgund sprawdzą się w eleganckich, kobiecych stylizacjach, a mocniejszy róż w połączeniu z winem stworzy jeszcze bardziej charakterny zestaw.

Szóste połączenie to mysia szarość i śliwka. Mysia szarość bywa niedoceniana, a niektórzy twierdzą nawet, że jest nudna. Tymczasem w duecie ze śliwkowym fioletem szarość uspokaja intensywność śliwki, a ta dodaje jej głębi i sprawia, że całość nie wygląda monotonnie. Wystarczy wyciągnąć z szafy nawet najprostsze spodnie od garnituru i założyć do nich miękki, śliwkowy sweter. To banalne, ale niezwykle efektowne zestawienie.

Wspólny mianownik wszystkich sześciu propozycji jest prosty: zamiast kupować nowe rzeczy, warto na nowo przyjrzeć się temu, co już wisi w szafie, i połączyć kolory, które dotąd wydawały się niepasujące. Jesień daje ku temu idealne warunki — sprzyja warstwom, mieszaniu faktur i głębszym odcieniom, które w letnich stylizacjach nie miałyby szansy wybrzmieć.

2Wyświetlenia

Autor

Dom i kuchnia

Ewa Sikora — dom i kuchnia, Jej Tempo.