Prawie połowa pracujących właścicieli zwierząt przyznaje, że biorąc wolne na opiekę nad pupilem, podaje szefowi wymyśloną historię zamiast prawdziwego powodu. Wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie MetLife Pet Insurance wśród 1009 osób pokazują, jak trudno wielu pracownikom otwarcie mówić o potrzebach związanych z opieką nad zwierzęciem.

Z ankiety wynika, że 46 proc. respondentów zwykle wymyśla wymówkę, gdy bierze czas wolny z powodu zwierzęcia. Niemal co czwarta osoba (24 proc.) przyznała, że zgłosiła chorobę, choć tak naprawdę chorował jej pupil. Inni mówili o nagłych sprawach rodzinnych (14 proc.) albo o prywatnych wizytach i spotkaniach, nie zdradzając rzeczywistego powodu nieobecności.

Skala zjawiska nie jest marginalna. Przeciętny pracujący właściciel zwierzęcia traci lub musi nadrobić dwa dni pracy w roku z powodu zdrowia pupila. Co więcej, ponad 20 proc. badanych zadeklarowało, że gdyby pracodawca odmówił im wolnego w sytuacji nagłej potrzeby związanej ze zwierzęciem, zaczęliby szukać nowej pracy. Aż 84 proc. poparłoby przepisy pozwalające wykorzystać płatne zwolnienie chorobowe na opiekę nad chorym zwierzęciem.

Większym problemem niż same wymówki może być jednak to, dlaczego tak wiele osób czuje się winnych z powodu całkiem zrozumiałej potrzeby. Badania pokazują, że niemal połowa amerykańskich pracowników nie wykorzystuje całego przysługującego urlopu w ciągu roku. Powody bywają różne: kultura ciągłego pośpiechu, lęk przed wypadnięciem z obiegu, presja ze strony przełożonych. Wszystko to sprawia, że pracownicy czują się winni, gdy chcą odpocząć.

Połowa ankietowanych przyznała, że denerwuje się, prosząc o czas wolny. Wśród przedstawicieli pokolenia millenialsów odsetek ten wynosi 61 proc., a 76 proc. wszystkich badanych chciałoby, aby pracodawca mocniej podkreślał wartość urlopu i zachęcał do jego wykorzystywania.

Eksperci rynku pracy przekonują, że pracownik nie musi szczegółowo tłumaczyć się z wykorzystania płatnego urlopu, który jest częścią jego świadczeń. Dyskusja o granicach usprawiedliwień wraca przy okazji innych powodów, które szefowie mogliby uznać za wątpliwe — na przykład premiery filmów czy gier albo ważnych wydarzeń kulturalnych, jak wolny poniedziałek po finale wielkiego sportowego widowiska lub gali filmowej.

Dla osób, które i tak z trudem decydują się na wolne, prośba o dzień na opiekę nad chorym psem lub kotem może wydawać się jeszcze trudniejsza do uzasadnienia. Dopóki pracodawcy nie uczynią jasnym, że urlop nie wymaga podawania przyczyny, część właścicieli zwierząt może nadal uznawać, że najprostszym sposobem na zaopiekowanie się pupilem jest udawanie, że to oni są chorzy.

To sygnał dla pracodawców, którzy chcą budować kulturę pracy opartą na zaufaniu. Jasne zasady korzystania z urlopu i otwarta komunikacja o tym, że czas wolny służy regeneracji, mogą ograniczyć zbędny stres i poczucie winy — a w efekcie także liczbę wymówek, które i tak nie służą nikomu.

2Wyświetlenia

Autor

Dom i kuchnia

Ewa Sikora — dom i kuchnia, Jej Tempo.