Jesienią wiele osób przynosi do domu kasztany i układa je na półkach, w szafach czy między ubraniami. Popularne przekonanie głosi, że mogą odstraszać mole odzieżowe. Skąd wziął się ten zwyczaj i czy kasztany rzeczywiście chronią ubrania? Sprawdzamy, ile prawdy kryje się w tym przekonaniu i jak jeszcze można wykorzystać kasztany w domu.

Kasztany od pokoleń kojarzą się z jesiennymi spacerami i dziecięcymi zbiorami. W wielu domach lądują jednak nie w koszu, a w szafach — między swetrami, w kieszeniach płaszczy czy na półkach z pościelą. Zwyczaj ten opiera się na przekonaniu, że zapach kasztanów odstrasza mole odzieżowe, które latem i jesienią szukają ciepłych, zacisznych miejsc, by składać jaja w wełnie i innych naturalnych tkaninach.

Czy to działa? Naukowo nie potwierdzono, by kasztany skutecznie odstraszały mole. Ich zapach jest dla ludzi przyjemny i kojarzy się z jesienią, ale owady nie reagują na niego w sposób, który powstrzymałby je przed żerowaniem. Mole odzieżowe kierują się przede wszystkim zapachem potu, keratyny i wilgoci, a nie aromatem kasztanów. Rozłożenie ich w szafie może więc co najwyżej stworzyć jesienny nastrój, ale nie zastąpi sprawdzonych metod ochrony ubrań.

Co zatem naprawdę działa na mole? Przede wszystkim regularne wietrzenie szaf, pranie i czyszczenie ubrań przed odłożeniem ich na sezon oraz przechowywanie ubrań w szczelnych workach lub pojemnikach. Warto też sięgać po sprawdzone środki, takie jak lawenda, cedr czy olejki eteryczne — choć i one mają ograniczoną skuteczność. Najskuteczniejsze pozostają pułapki feromonowe i profesjonalne preparaty, a w przypadku dużego problemu — pomoc specjalisty.

Kasztany mają jednak inne zastosowania w domu. Ze względu na zawartość saponin — naturalnych substancji myjących — można wykorzystać je do prania. Wystarczy zalać rozdrobnione kasztany wodą, odstawić na kilka godzin, a następnie przecedzić. Powstały płyn sprawdzi się jako delikatny środek do prania wełny i delikatnych tkanin. Nie jest to wprawdzie metoda tak skuteczna jak nowoczesne detergenty, ale dla osób szukających naturalnych rozwiązań może być ciekawą alternatywą.

Kasztany można też wykorzystać w kuchni — oczywiście te jadalne, czyli kasztany jadalne, a nie te z parku. Mają słodkawy, lekko orzechowy smak i nadają się do pieczenia, gotowania oraz przyrządzania puree. Są bogate w skrobię i błonnik, a przy tym niskotłuszczowe. Z kolei kasztany niejadalne, takie jak kasztanowiec zwyczajny, są trujące i nie nadają się do spożycia — można je wykorzystać wyłącznie do celów dekoracyjnych lub domowych.

Wróćmy jednak do szafy. Jeśli zależy nam na ochronie ubrań przed molami, warto postawić na sprawdzone metody. Regularne przeglądanie zawartości szafy, pranie ubrań przed odłożeniem ich na dłużej oraz przechowywanie ich w szczelnych pojemnikach to podstawa. Kasztany mogą być miłym dodatkiem, ale nie zastąpią tych nawyków. Warto o tym pamiętać, zanim uznamy, że jesienny zbiór rozwiąże problem z molami raz na zawsze.

Podsumowując, kasztany w szafie to sympatyczny zwyczaj, ale nie sposób na mole. Ich prawdziwa wartość tkwi gdzie indziej — w naturalnych właściwościach myjących, jesiennej dekoracji, a w przypadku kasztanów jadalnych — w kuchni. Zamiast liczyć na ich ochronne działanie, lepiej zadbać o regularne porządki i sprawdzone metody przechowywania ubrań. Wtedy nawet bez kasztanów w szafie będziemy mogli cieszyć się świeżymi i nienaruszonymi przez mole ubraniami.

Autor

Praca i pieniądze

Magdalena Adamska — praca i pieniądze, Jej Tempo.