Komunikat o zapełnionym magazynie w chmurze potrafi zepsuć dzień. Zamiast od razu sięgać po kartę i opłacać wyższy abonament, warto najpierw poświęcić kilka minut na uporządkowanie plików w Google Drive, Gmailu i Zdjęciach Google. To prostsze, niż się wydaje, a efekty mogą być zaskakująco duże.
Pierwszym krokiem jest znalezienie największych plików. Zamiast przeklikiwać się przez dziesiątki folderów, wystarczy otworzyć przeglądarkę i przejść bezpośrednio pod adres Ten widok pomija strukturę katalogów i pokazuje wszystkie pliki w chmurze uszeregowane od największego do najmniejszego. Wystarczy usunąć te, których już nie potrzebujemy, by natychmiast odzyskać sporo miejsca.
Kolejną zmorą są stare wiadomości z ciężkimi załącznikami. W polu wyszukiwania Gmaila wpisujemy dokładny operator: has:attachment larger:10M. Dzięki temu zobaczymy wszystkie maile z plikami większymi niż 10 megabajtów. Zaznaczamy te zbędne, usuwamy i przechodzimy dalej. To często najbardziej opłacalny krok, bo pojedyncze prezentacje czy zdjęcia z wakacji potrafią ważyć po kilkadziesiąt megabajtów.
Jeśli to Zdjęcia Google zajmują większość miejsca, nie trzeba ich kasować. W przeglądarce na komputerze wystarczy wejść na i kliknąć opcję odzyskiwania miejsca. Funkcja automatycznie kompresuje zdjęcia w wysokiej rozdzielczości do wersji 16 MP, a filmy 4K do 1080p. Jedno kliknięcie przywraca gigabajty, a różnica w jakości jest zwykle niewidoczna gołym okiem.
Na koniec najczęściej pomijany krok: opróżnienie kosza. Usunięcie plików z Dysku czy Gmaila nie zwalnia miejsca od razu, bo trafiają one do folderu Kosz, gdzie czekają 30 dni. Trzeba wejść w Dysk > Kosz i kliknąć opróżnij kosz. To samo robimy w Gmailu i Zdjęciach Google. Dopiero wtedy miejsce zostaje faktycznie zwolnione.
Cała operacja zajmuje kilka minut, a pozwala uniknąć kolejnego miesięcznego abonamentu. Warto powtarzać ją co jakiś czas, zwłaszcza gdy zbliżamy się do limitu. Dzięki temu nasze cyfrowe archiwum pozostaje lekkie i uporządkowane, a my nie płacimy za przechowywanie rzeczy, których już nie potrzebujemy.