Kompostownik, który nie chce pracować, można pobudzić kilkoma prostymi zabiegami. Zamiast czekać ponad rok na gotowy nawóz, wystarczy zadbać o odpowiednie warunki i dodać domowy składnik, a kompost dojrzeje nawet w dwa–trzy miesiące. Kluczem jest utrzymanie właściwej temperatury i wilgotności wsadu oraz regularne napowietrzanie pryzmy.

Wiele osób rezygnuje z kompostowania, bo proces wydaje się zbyt wolny i wymaga cierpliwości. Tymczasem wystarczy przestrzegać kilku zasad, by znacząco go przyspieszyć. Przede wszystkim należy kontrolować proporcje resztek — zbyt dużo materiału bogatego w azot, jak trawa czy odpadki kuchenne, może prowadzić do gnicia i nieprzyjemnego zapachu. Z kolei nadmiar materiału bogatego w węgiel, czyli gałęzi, liści czy tektury, spowalnia rozkład. Optymalny stosunek to około jedna trzecia odpadów zielonych do dwóch trzecich odpadów suchych.

Drugim filarem jest wilgotność. Wsad powinien być wilgotny jak wykręcona gąbka — ani zbyt suchy, ani mokry. W czasie upałów warto go podlewać, a podczas ulewnych deszczy przykrywać. Trzecim elementem jest napowietrzanie. Pryzmę należy regularnie przerzucać, co najmniej raz w tygodniu, by dostarczyć tlen niezbędny mikroorganizmom. Dzięki temu temperatura wewnątrz kompostownika wzrasta, a proces rozkładu przyspiesza.

Gdy podstawowe warunki są spełnione, można sięgnąć po naturalne aktywatory. Zamiast chemicznych preparatów, które nie są konieczne, świetnie sprawdzają się domowe dodatki. Jednym z nich jest np. gnojówka z pokrzyw, która dostarcza azotu i pobudza rozwój bakterii. Innym — rozdrobnione skórki bananów, bogate w potas, lub fusy po kawie, które zakwaszają środowisko i przyciągają dżdżownice. Można też dodać garść mąki ziemniaczanej lub cukru, by dostarczyć łatwo przyswajalnej energii mikroorganizmom.

Warto pamiętać, że kompostownik to żywy organizm. Jego mieszkańcy — bakterie, grzyby, dżdżownice i owady — potrzebują stabilnych warunków. Dlatego nie należy wrzucać do niego mięsa, nabiału, kości ani odchodów zwierząt domowych, które mogą wabić szkodniki i powodować choroby. Zamiast tego lepiej postawić na resztki roślinne, skoszoną trawę, liście, gałęzie, skorupki jaj, fusy po kawie i herbacie oraz papierowe ręczniki.

Jeśli kompostownik mimo wszystko nie chce pracować, warto sprawdzić, czy nie jest zbyt suchy lub zbyt mokry, czy nie ma zbyt dużych kawałków odpadów i czy jest odpowiednio napowietrzony. Czasem wystarczy dodać trochę ziemi ogrodowej lub dojrzałego kompostu, by zaszczepić pryzmę pożytecznymi mikroorganizmami. Regularne przerzucanie i kontrola wilgotności to podstawa.

Dzięki tym prostym zabiegom kompostowanie staje się szybsze i mniej uciążliwe. Zamiast czekać wiele miesięcy, można cieszyć się wartościowym nawozem już po dwóch–trzech miesiącach. To oszczędność czasu, pieniędzy i mniej odpadów w koszu. Wystarczy odrobina uwagi i kilka domowych składników, by kompostownik zaczął pracować na pełnych obrotach.

3Wyświetlenia

Autor

Styl i uroda

Katarzyna Nowak — styl i uroda, Jej Tempo.