Donice z kwiatami, ozdobne figurki, skrzynki na listy czy sezonowe dekoracje przed furtką to dla wielu osób naturalny element aranżacji domu. Zanim jednak trafią tuż przed ogrodzenie, warto upewnić się, czy teren rzeczywiście należy do naszej posesji. Wystawienie ozdób na gruncie, który do nas nie należy, może skończyć się karą — i to naliczaną za każdy dzień.
Granica posesji bywa myląca. Pas między ogrodzeniem a chodnikiem lub jezdnią często nie jest częścią działki, choć wygląda, jakby do niej przynależał. To właśnie tam najczęściej lądują kwietniki, skrzynki i dekoracje. Jeśli grunt należy do gminy, wspólnoty lub innego właściciela, ustawianie na nim przedmiotów bez zgody może zostać potraktowane jako zajęcie pasa drogowego lub nieruchomości.
Konsekwencje bywają dotkliwe. Właścicielowi grozi nie tylko nakaz usunięcia ozdób, ale też opłata za bezumowne zajęcie terenu. Stawka zależy od lokalnych przepisów i bywa naliczana za każdy dzień, w którym dekoracje stoją na cudzym gruncie. Im dłużej donice pozostają na miejscu, tym wyższa kwota do zapłaty.
Dlatego przed wystawieniem czegokolwiek za ogrodzenie warto sprawdzić przebieg granicy działki. Pomocne mogą być dokumenty geodezyjne, mapa zasadnicza lub informacja w urzędzie gminy. W wielu przypadkach wystarczy rzut oka na plan, by przekonać się, że pas przy drodze nie należy do nas.
Jeżeli teren jest gminny, można zapytać o możliwość jego wynajęcia lub uzyskania zgody na ustawienie dekoracji. Czasem wystarczy formalny wniosek, by uniknąć nieporozumień i kar. Warto też pamiętać, że nawet niewielkie przedmioty — pojedyncza doniczka czy figurka — mogą być podstawą do interwencji, jeśli stoją na cudzym gruncie.
Dekorowanie otoczenia domu to przyjemność, ale bezpieczniej robić to w granicach własnej posesji. Wtedy ozdoby cieszą oko, a właściciel nie musi obawiać się wezwania do usunięcia ich ani opłat naliczanych dzień po dniu.
4