Nie trzeba sięgać po Prousta, by czytanie zmieniło pracę mózgu. Jak wynika z analiz przytaczanych przez ekspertów, nie ma danych, które wskazywałyby, że mózg dostaje premię za ambitną literaturę, a krzywi się na kryminał. Z jego perspektywy istotne jest raczej to, jaką pracę musi wykonać podczas lektury.
To ważna wiadomość dla czytelniczek, które odkładają książkę, bo wydaje im się, że „wypada” czytać tylko klasykę. Badania nad czytaniem pokazują, że mózg angażuje się w lekturę niezależnie od gatunku — liczy się sama czynność czytania, a nie etykietka na okładce. Powieść kryminalna, reportaż czy literatura obyczajowa mogą dostarczyć mózgowi podobnego treningu, jeśli tylko czytanie jest regularne i sprawia przyjemność.
Co dokładnie dzieje się w głowie podczas czytania? Mózg musi śledzić fabułę, rozpoznawać słowa, budować obrazy i przewidywać, co wydarzy się dalej. To złożona praca, która angażuje wiele obszarów jednocześnie. Im bardziej wciągająca historia, tym większa szansa, że czytelniczka wróci do książki następnego dnia — a to właśnie powtarzalność buduje nawyk.
Dlatego eksperci nie namawiają do sięgania po trudne lektury „dla zasługi”. Czytanie dla przyjemności ma tę przewagę, że jest przyjemne — a więc łatwiej je utrzymać. Zamiast zmuszać się do klasyki, warto wybierać książki, które naprawdę wciągają. Mózg nie ocenia, czy to literatura wysoka, czy popularna. Ocenia, czy musi się wysilić i czy dostaje z tego satysfakcję.
W praktyce oznacza to, że nie ma jednej słusznej listy lektur. Jeśli kryminał trzyma czytelniczkę w napięciu do późnej nocy, to właśnie ten gatunek może stać się jej codziennym treningiem umysłowym. A jeśli ktoś woli biografie lub poradniki — również dobrze. Ważne, by czytać regularnie i z przyjemnością, a nie z poczucia obowiązku.
Dla zapracowanych czytelniczek to dobra wiadomość: nie trzeba rezerwować godzin na ambitną lekturę. Wystarczy kilkanaście minut dziennie z książką, która sprawia radość. Mózg skorzysta niezależnie od tego, czy będzie to powieść obyczajowa, thriller czy zbiór reportaży. Liczy się sama czynność czytania i to, co dzieje się w głowie podczas lektury.
Warto więc odłożyć na bok przekonanie, że tylko niektóre książki „się liczą”. Czytanie dla przyjemności to nie strata czasu, ale realna praca dla mózgu — i to taka, którą można polubić.
4