Ciałopozytywność, która jeszcze niedawno miała być trwałą zmianą w modzie i sposobie mówienia o ciele, najprawdopodobniej była tylko chwilowym trendem. Na wybiegach znów dominują wąskie sylwetki, a marki, które kilka sezonów temu stawiały na różnorodność rozmiarów, dziś wycofują się z tego kierunku. Zdaniem Urszuli Chowaniec, cytowanej przez WP Kobieta, dla wielu firm był to przede wszystkim sposób na zwiększenie zasięgów, a nie realna zmiana wartości.
Jeszcze niedawno wydawało się, że moda na dobre odeszła od jednego, wąskiego kanonu urody. Na wybiegach pojawiały się modelki i modele o różnych rozmiarach, a komunikacja marek odwoływała się do akceptacji siebie i uważności na ciało. Dziś ten obraz blednie. Ciałopozytywność, która miała pomóc kobietom spojrzeć na siebie z większą życzliwością, wraca do punktu wyjścia — jako hasło, które można łatwo porzucić, gdy przestaje się opłacać.
W rozmowie z WP Kobieta Urszula Chowaniec nie pozostawia złudzeń co do intencji części branży. «Dla wielu marek był to po prostu sposób, żeby być na fali» — mówi. To zdanie dobrze podsumowuje mechanizm, który dotyczy nie tylko mody, ale i całego rynku wizerunkowego. Trendy w komunikacji często rodzą się z obserwacji tego, co aktualnie przyciąga uwagę odbiorców, a nie z głębokiego przekonania o słuszności idei. Kiedy temat przestaje generować zasięgi, marki szukają kolejnego.
Dla czytelniczek oznacza to przede wszystkim jedno: nie warto budować poczucia własnej wartości na tym, co akurat pokazują reklamy i wybiegi. Ciałopozytywność jako ruch społeczny miała realną wartość — pomagała kobietom oswoić temat ciała, rozmawiać o nim bez wstydu i dostrzec, że moda nie musi być zarezerwowana dla jednego typu sylwetki. Jeśli jednak branża traktowała ją wyłącznie jako narzędzie marketingowe, to jej odwrót nie przekreśla samej idei. Wręcz przeciwnie — pokazuje, że warto oddzielić modowe hasła od własnego, codziennego spojrzenia na siebie.
Co zamiast tego? Warto przyglądać się markom, które nie zmieniają podejścia wraz z sezonem. Wybierajmy ubrania, w których czujemy się dobrze, zamiast czekać, aż ktoś na wybiegu potwierdzi, że nasza sylwetka jest w porządku. Moda ma służyć codzienności, a nie odwrotnie. Ciałopozytywność nie musi być trendem, który przeminął — może być sposobem myślenia, który zostaje z nami niezależnie od tego, co akurat jest na topie.
1