Coraz więcej przedstawicieli pokolenia Z świadomie rezygnuje z awansów i dodatkowych obowiązków, przedkładając czas wolny i życie prywatne nad tradycyjnie rozumiany sukces zawodowy. Jak podkreślają obserwatorzy rynku pracy, nie chodzi o lenistwo ani brak ambicji, lecz o głęboką zmianę sposobu myślenia o tym, ile miejsca praca powinna zajmować w codziennym życiu.

Zjawisko to może zaskakiwać menedżerów przyzwyczajonych do modelu, w którym kolejne szczeble kariery były naturalnym celem każdego pracownika. Dla wielu młodych osób awans oznacza jednak nie tylko wyższe wynagrodzenie, ale też większą odpowiedzialność, dłuższy czas pracy i stres, który trudno pogodzić z życiem osobistym. Dlatego coraz częściej słychać odpowiedź: «Awans? Nie, dziękuję».

To podejście nie jest deklaracją braku zaangażowania. Młodzi pracownicy nadal chcą dobrze wykonywać swoje obowiązki, rozwijać kompetencje i czuć sens w tym, co robią. Różnica polega na tym, że sukces definiują inaczej niż poprzednie pokolenia — nie przez pryzmat stanowiska i pensji, ale przez pryzmat równowagi, zdrowia i czasu dla bliskich.

Dla pracodawców to wyraźny sygnał, że dotychczasowe ścieżki kariery mogą nie odpowiadać oczekiwaniom najmłodszych pracowników. Firmy, które chcą zatrzymać talenty, muszą przemyśleć sposób oferowania awansów i zastanowić się, czy rozwój zawodowy zawsze musi oznaczać zarządzanie zespołem lub większe obciążenie obowiązkami.

Zmiana priorytetów wśród zetek to temat coraz częściej obecny w dyskusjach o rynku pracy. Wskazuje, że granica między życiem zawodowym a prywatnym staje się dla młodych ludzi kluczowa, a praca ma być częścią życia, a nie jego centrum.

Autor

Dom i kuchnia

Ewa Sikora — dom i kuchnia, Jej Tempo.